« Magda i Maciek – reportaż | HOME | Portrety z radiem »
Arystokrat(k)a!
Kiedy decydowaliśmy się z Danką na psa, wybór od razu padł na jedną rasę: bolończyk. Musi być bolończyk! No i koniecznie suczka, pies nie! Nieee, pies nie. Bo pies, jak to pies (czyt. facet) będzie się wałęsał po jakichś brudach na spacerach, będzie ciągle w stanie nadającym się do natychmiastowego “prania” itd. No! To musi być suczka! Weźmy suczkę. Tak tak, suczka będzie czysta, będzie pięknie pachnieć i w ogóle suczka lepsza. Najlepsza. No i jak suczka-bolończyk, to już mistrzostwo świata. Będzie sobie leżeć, spokojnie, cichutko, czasem się ją wyczesze, ale generalnie sama będzie “dbać o siebie”! Rewelacja będzie! Taki pies arystokrata, co to właściwie nic, tylko sobie leży i pachnie.
No. To tyle sobie wyobrażaliśmy, a życie szybko zweryfikowało te teorie :)


3 Komentarze(y)
Wpisz komentarz | rss komentarzy | trackback uri